Zawsze marzyłam o domu w górach, kozy goście, słoneczniki....To nie jest początek mojej bajki. Jak wiecie ten dom znalazł mnie. Nigdy nie myślałam że będę hodować kozy przyjmować gości, zbierać jajka z kurnika, przygarniać kolejne psy i koty. Zasuwać od rana do wieczora, przyjmować kozie porody. Nie myślałam..samo się wymyśliło stało i jest..jest i trwa i to samo tak się samo dzieje. Nie wiem skąd i jak przybywa mi tego i ludzi i zwierząt. Samo się..rozpanoszyło się to samo niesamowicie i ja sama muszę je jakoś zaopiekować, nakarmić. Kozy...Kozy Karpackie jak wiecie to właśnie one mieszkają w moim jolinkowie. Ja, kozy, psy i kto Walduś. Samo się też napisało ten projekt na Polak Potrafi i dlatego zwracam się do Was z serdeczną prośbą o wsparcie. Każde najmniejsze przyczyni się do powodzenia projektu, a tym samym moje kozy będą miały godziwy dach nad głową. Nie wstydzę się tego, bo wierze że w jedności siła, sama nigdy tego nie dokonam. Mam nadzieje, że kiedyś będę mogła się Wam odwdzięczyć, mój dom zawsze stoi otworem, zawsze możecie tu liczyć na kubek herbaty i kawałek ciasta, Ci z Was którzy tu zawitali znają moją rzeczywistość, Tych z Was którym wydaje się że takie życie to bajka - zapraszam choćby na chwilę. A kozy...cóż..meee...samo się..
samo się
a ja cóż bardzo Wam dziękuję i wierzę, chociaż niektórzy mówią że nadzieja Matką głupich..ale jest jeszcze samo się...























