Dzisiejszy poranek obudził mnie bielą śniegu, wszystko dookoła przykrywała 20 centymetrowa warstwa puchu. A jednak Mikołaj nie zapomniał o nas, co prawda spóźnił się o jedną noc, ale dotarł i przywiózł nam wspaniały prezent. Psy oszalały z radości, co innego kozy, które postanowiliśmy wziąć na spacer, zdawały się mówić "Co jest grane? Po jasną anielkę wywlekliście nas z cieplutkiej koziarni?", Fidel i Hrabianka brykali po śniegu, natomiast Galicja, nieco obrażona czym prędzej uciekła do koziarni i po swojemu meeeczała pod nosem, że chyba nas...nie napiszę, co dalej zameczała.
Dary nieba, niezwykle cenne, niezbędne do życia dla ludzi i zwierząt. Od dłuższego czasu wpatrywaliśmy się w niebo, na którym niezmiennie gościło słońce i martwiło nas to. Zapewne wielu z Was zdziwi się, jak można nie cieszyć się z pięknej, słonecznej pogody, ano można. Nie padało u nas od sierpnia, ziemia wyschnięta do granic możliwości, wszystkie górskie potoczki w okolicy zamieniły się w wyschnięte kamieniste koryta, zboża ozime nie wzeszły - zabrakło im życiodajnej wilgoci. Taka sytuacja jest w wielu miejscach w Polsce, wielkie rzeki zamieniają się powoli w malutkie rzeczółki, Raba zwykle rwąca i szeroka płynie leniwie, zalew w Dobczycach odsłania coraz więcej piaszczystych wysepek. Takiej sytuacji nie było, jak wyczytałam od 70 lat.
Z niepokojem zaglądamy do naszego ujęcia, woda jeszcze jest i cieknie wolniutką stróżką, ale na jak długo jej starczy, jeżeli nie spadnie deszcz, albo śnieg, który za chwilę stopnieje i zasili wysuszoną ziemię nim mróz ściśnie wszystkie jej grudki.
Mieszkając tu w górach nauczyłam się szanować wodę, bo bez niej nie ma życia, zanim do naszej chałupy popłynęła bieżąca, zanim można było odkręcić kran i umyć się pod prysznicem, nanosiliśmy się jej ze źródełka wiadrami i to wyrobiło we mnie olbrzymi do niej szacunek. Nawet teraz, kiedy ją mam w chałupie staram się nie wylewać jej bezmyślnie, jak to nieraz czyniłam mieszkając w Krakowie. Niestety, my ludzie nie umiemy szanować tego, co zostało nam dane, a co, jak widać kiedyś może się skończyć. Szafujemy na prawo i lewo tym darem, jakby był studnią bez dna, niekończącą się przyjemnością. Kiedyś ludzie zużywali dużo mniej wody, nie do pomyślenia było, żeby brać prysznic dwa razy dziennie, u mnie w domu, jak byłam małą dziewczynką sobota była dniem kąpieli dla całej rodziny, w ciągu tygodnia myło się ręce, nogi, twarz i wiadomo co i jakoś, nikt nie śmierdział.
Wkurzają mnie dziennikarze, którzy w radiu czytając prognozę pogody, pocieszają wszystkich "dzisiaj możliwe tylko przelotne opady deszczu".
Wkurzają mnie dziennikarze, którzy w radiu czytając prognozę pogody, pocieszają wszystkich "dzisiaj możliwe tylko przelotne opady deszczu".
Moje życie w mieście wyglądało zupełnie inaczej, niż to w górach, nie wyobrażałam sobie, jak można wstać rano i nie wejść pod prysznic i to samo należało powtórzyć wieczorem, to było tak oczywiste, jak to, że wstaje słońce. Mieszkam tu już 6 lat, przez ten czas nauczyłam się wielu rzeczy, pewnie jeszcze nie jedno przede mną, prysznic biorę - nie powiem Wam ile razy w tygodniu, bo to zależy od sytuacji, ale na pewno, nie dwa razy dziennie i o dziwo żyje, choć kiedyś wydawało mi się, że nie da się bez tego żyć. Powiem więcej, skóra ma szansę wyprodukować własną warstwę ochronną, kiedy nie traktuję jej bezustannie chemią, bo czymże innym są te wszystkie żele i mydła? Dlaczego ludzie mają coraz więcej problemów alergicznych ze skórą? Jeżeli my Wszyscy nie zaczniemy poważnie traktować darów nieba, takie oto przedmioty wrócą do naszych domów, a prysznicować będziemy się pod konewką.
Tak więc Mikołaj był w tym roku dla nas łaskawy, teraz też pada śnieg, oby przed solidną zimą i mrozem stopniał i zasilił wszystkie górskie źródełka. Ja krzątam się już świątecznie, zaczynam robić ozdoby. Część pierników upieczona, teraz czas na dekorowanie, nad piecem suszą się pomarańcze. W tym roku po raz pierwszy robimy Boże Narodzenie dla Gości, nasza chałupa przyjmie pod swój dach 5-osobową rodzinę i muszę się przyznać, że trochę mnie to stresuje. Chciałabym, żeby wszystko było perfekcyjnie, żeby nasi Goście spędzili u nas niezapomniane święta, tak więc trzymajcie kciuki. Pozdrawiam Was serdecznie i zmykam do przedświątecznych obowiązków.









