piątek, 17 października 2014

Dom dla kóz



Od wczoraj Hrabianka, Gala, Fidel, Lutek i Helenka zamieszkali w nowym Domu. Dzisiaj ładowaliśmy siano na górę..ehh słuchajcie. Sama nie mogę w to uwierzyć. Dzisiaj deszcz i mgła taka beskidzka nie było szans na zdjęcia. Mam nadzieję że jutro to nadrobię i sami zobaczycie czego dokonaliście. Dziękuję Wam najpiękniej jak umiem. Kozy..cóż  - myślę że są najszczęśliwszymi kozami w Polsce - nawet o tym nie wiedzą :)))) ale ja wiem i pójdę dalej, bo teraz mam miejsce na jakieś niechciane zwierzęce życie. Dziękuję Kochani, teraz zabieram się za rozsyłanie nagród. Wybaczcie mi proszę opieszałość, goniłam z budową żeby zdążyć przed zimą. Dziękuję. Jak dzisiaj poszłam do kóz ehhh...mówię Wam. Chce się żyć, wstawać rano, wciągać w nozdrza zapach siana..ehhh...Wiara czyni cuda. Nie wierzyłam. Warto wierzyć mówię Wam. Dziękujęęęęęę najpiękniej jak umiem chociaż sami wiecie to tylko słowo, nie da się opisać słowami tego co czuję.
Jeżeli zawitacie kiedyś w te strony, pamiętajcie zawsze czeka na Was kubek herbaty, jeżeli będziecie w potrzebie zawsze znajdzie się kąt na zapiecku z Waldusiem na spółkę, kromka chleba, skibka sera...

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Zdjęcie użytkownika Jola Jasińska.
 
 
 
 
okruch serca...
 
jola
 
 
 


wtorek, 14 października 2014

Ludzie ludziom...

Jutro kończymy budowę Domu dla kóz. Mam nadzieję, że najdalej w piątek Hrabianka, Gala, Fidel, Lutek i Helenka zamieszkają w nowym domu.Ufff dzisiejszą noc Fidel spędził pod chmurką. Niestety Helenka miała ruje. Cały dzień na łące. Wieczór. Fidel, Hela i Hrabianka są teraz razem w prowizorycznej szopie.. nie mogłam ich tam razem zostawić. Fidel bezlitośnie atakował Hrabiankę, zapędzał ją w róg i walił w nią gdzie popadło. Jeszcze dużo pracy przede mną żeby wszystko doszlifować. Piszecie mi w komentarzach wybudowałaś. To Wy wybudowaliście dom dla kóz i Dobrych Duchów, to dzięki Waszemu wsparciu ten dom zaistniał. To dzięki Polak Potrafi i dzięki takim duszkom pojawiającym się tu i tam niby od niechcenia. To Wy wybudowaliście ten Dom. W odpowiedzi na wszystkie komentarze, maile. Dokonaliście tego i ja razem z Wami i dzięki Wam - nadal nie mogę w to uwierzyć - i nie wątpię :))) i walczę bo wiem że warto. Wiem że warto usłyszeć to na co jesteśmy głusi...
jola

DOBRE SŁOWO...

"Tak to jest z towarzystwem wzajemnej adoracji blogowej, każdy prawie cos reklamuje-a jesli ktos wyłamuje sie ze schematu i mówi o tym jak ten sielski lukier wygląda NAPRAWDE, zbiera ciegi. A u Was właśnie tą szczerość cenie najbardziej.
Pozdrawiam serdecznie, powodzenia z kozami!
Wlada"


"Projekt jak dla mnie żenujący, żałosna postawa ludzi biorących w niej udział,ale w sumie można się było takiej reakcji spodziewać prawda? Zgadzam się z O.Hanką,szkoda energii i czasu. Jesteście tą lepszą częścią wirtualnego świata jak już mówiłam,mimo że często dość uszczypliwi. Pozdrawiam :)"

"Haniu zawsze się z Tobą zgadzamy, przecież wiesz że należymy do tych którzy jak mało kto cenią wolność wyborów i życie w zgodzie z tym co serce dyktuje. Jednak TU chodzi o coś więcej, o to by nie stawiano nas w sytuacji gdzie ktoś wyciąga do nas rękę patrząc w oczy i mówi ,,przecież jesteście tacy pro-natura kochacie zwierzęta, tak cenicie wolność, ja jestem właśnie też taka więc dajcie mi pieniądze. Nie dacie? a to jesteście niedobrzy tacy owacy...''
A my tej pani @jolince na samym początku jej blogowania, jej przygody z kozami, pisaliśmy bez ogródek, że to nie jest tak jak ona sobie to wyobraziła, to nie jest bajka (jak myślą mieszczuchy takie jak ONA, dziś się okazało że społeczeństwo ma ponieść koszt (bo inaczej to wp....ol i taki owaki.
Jednak TU chodzi o coś więcej, o to by nie stawiano nas w sytuacji gdzie ktoś wyciąga do nas rękę patrząc w oczy i mówi ,,przecież jesteście tacy pro-natura kochacie zwierzęta, tak cenicie wolność, ja jestem właśnie też taka więc dajcie mi pieniądze. Nie dacie? a to jesteście niedobrzy tacy owacy...''

"Dziś się okazało że społeczeństwo ma ponieść koszt".
 Nikt temu społeczeństwu niczego nie nakazywał, nie przystawiał broni do skroni. Gdyby społeczeństwo nie zechciało poradziłabym sobie sama. Co jest złego w tym że jeden człowiek chce pomóc drugiemu tak bezinteresownie? Gdybyście to Wy napisali ten projekt wsparłabym go całą sobą. Bo mogłam na Was liczyć w trudnych chwilach, bo miałam nadzieję że mimo wszystko jesteście takimi za jakich Was uważałam. Od kiedy jestem w blogowym świecie to Wy co jakiś czas napadzie na tego czy owego. To Wam ciągle się coś nie podoba. A propos komentarza Wlady "każdy prawie cos reklamuje" :)))) Rzeczywiście Wy jedyni nic nie reklamujecie i piszecie bloga z chęci dzielenia się wiedzą..ehhh..ludzie ludziska, jak to dobrze że jesteśmy tacy różni, jak to dodrze móc trafić na właściwych. Jednak
"TU chodzi o coś więcej, o to by nie stawiano nas w sytuacji gdzie ktoś wyciąga do nas rękę patrząc w oczy i mówi ,,przecież jesteście tacy pro-natura kochacie zwierzęta, tak cenicie wolność, ja jestem właśnie też taka więc dajcie mi pieniądze. Nie dacie? a to jesteście niedobrzy tacy owacy...''.
Kochani Los Alpaqueros czy ja żądałam od Was pieniędzy? Czy ja powiedziałam że jesteście tacy, czy owacy? Nie chcecie nie dajecie, Wasze prawo, ale moim zdaniem nie macie prawa opluwania Tych którzy chcą dać i mnie która tą pomoc przyjmuje. Może jeszcze raz przeczytajcie sobie swój wcześniejszy post tak kilka razy, może wtedy zobaczycie ile w nim jadu, obrażania, opluwania.. i po co...
jola

niedziela, 12 października 2014

Wiecha

W piątek chłopaki postawili wiechę na dachu. Jeszcze tydzień i kozy odzyskają dom. Dzięki wielkie jaworzyńska ekipo. Zostało zrobienie boksów, zabicie szczytów. Zamówienie słomy, wrzucenie jej na góre i ehhhh...i co ja mam powiedzieć..wiecie..Dziękuję, sami nie wiecie czego dokonaliście...

 
 

Jeszcze tydzień tułaczki i wiele miesięcy żeby ogarnąć cały ten budowlany bałagan. Wiele pracy. Michał nie żałuję..przeciwnie bradzo Wam dziękuję...

Każdy orze jak może....

Chciałabym pięknie podziękować Zosi i Januszowi za post dotyczący akcji na Polak Potrafi. Ten post sugeruje że jestem naciągaczką wykorzystującą naiwność "głupców". Muszę Wam powiedzieć że kręcę tu niesamowity interes, kasa płynie strumieniami. Wy Wszyscy którzy przyjeżdżacie do mnie jesteście kasowani bezlitośnie, każda kromka chleba, miska zupy wyliczona. Cóż kręcę interes, a Wy jesteście "głupcami".
Jeszcze raz powtórzę zdecydowałam się na ten Projekt dzięki moim gościom, zdecydowałam się ponieważ zostałam tu sama. Tak naprawdę mam więcej problemów niż korzyści. Wiecie co to znaczy w pojedynkę ogarnąć to wszystko? Mogłam sprzedać kozy, to dla mnie dodatkowa praca, troska, pieniądze wydane na ich utrzymanie, zarwane noce żeby to mleko przerobić. Korzyść jest taka że mogę moim gościom podać na stół kozi ser, że dzieciaki mogą głaskać kozy na łące, uczyć się doić, że po prostu kocham te moje rogate wariatki. Ten projekt przyczyni się to tego że moja opieka nad nimi będzie łatwiejsza, że nie będę musiała dźwigać wiader z wodą i w świetle czołówki mówić im "dobranoc". Mogłam sprzedać i rozważałam taką opcję żeby zniknąć stąd na zawsze. Myślicie że rzeczywistość wygląda tak jak te piękne zdjęcia na blogu? Zamiast tego zawalczyłam i czasami żałuję, bo mnie to zwyczajnie przerosło i finansowo i psychicznie. Jeżeli chodzi o kreowanie się ja sama o to nie zabiegałam i nie zabiegam. Chcę tu żyć - chociaż czasami mam wątpliwości czy warto. Każdy orze jak może zależy czy koniem, traktorem, czy jednoosobowo. Każdy orze jak może, zależy co ta orka ma przynieść w efekcie. Jeszcze raz dziękuję serdecznie Naszym Nieomylnym w każdym niemalże temacie. Z pewnością Wasze sery będą najlepsze nie tylko w Polsce, wszak z Waszym doświadczeniem :))))) a co Alpak już nie kochacie...
jola

środa, 8 października 2014

To był dobry dzień...

Trzymam się wiatru. Dzisiaj wieje że hej..ehh ten wiatr od Tater. Dlaczego koziarnia? Racjonalnie myśląc powinnam sprzedać te kozy w cholerę. Nie musieć martwić się o ich dobrostan, o siano, owies, dojenie, wodę, łąkę, głaskanie, doglądanie.Weterynarz, katar, wzdęcia, wykoty. Tak na dobrą sprawę zamiast projektu na Polak Potrafi..ehhh..każdego dnia miewam wzloty i upadki..kocham i nienawidzę..upadam i podnoszę się, każdego dnia jestem tu i teraz. To był dobry dzień. Kolejni Ludzie zostawiający ślad w moim życiu. Koziarnia na ukończeniu. A ja cóż jestem tu...skoro Wy potraficie, ja też poptrafię. Wy Wszyscy którzy byliście, widzieliście wiecie jak wygląda mój dzień..tydzień miesiąc. Kiedy myślę że nie starczy mi już sił...

"jesteś w najwłasciwszym miejscu na ziemi:) Wierz mi:) Jak mi źle to
myślami uciekam do Twego domu, łąk i lasów, kóz i psów i do Ciebie
pieczącej jabłka z kruszonką:) a niebawem (odliczamy dni z
niecierpliwością) sami z radością i ulgą pohasamy pod Twoim niebem:)
muszę zmykac do pracy
pozdrawiamy i ściskamy:)
Karina, Seba, Lars i Leon"


Mój Tajemniczy Don Pedro i jego żona Karina, moje Dobre Duchy. Namnożyło się ich troszeczkę i spadają wciąż z nieba otrzepują skrzydła po podróży. Niańczą pisklęta..uczą..zakładają gniazda..wracają... Dlatego to był dobry dzień. Dom dla kóz i Dobrych Duchów już tuż tuż, a ja cóż..spokojnie myślę o zimie, o kolejnym dobrym dniu...miesiącu...


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 



Roku...