poniedziałek, 9 lutego 2015

Kolejność odśnieżania

Zima atakuje, paraliż, nieprzejezdne drogi. Drogowcy jak zwykle zaspali. Ło Matko Kochana.. Na Jaworzynach zima nie jest nam straszna. Gdybyśmy cofnęli się tak z 50 lat i pogadali z Ojcem Mietka, Bogdana..jak myślicie co by nam powiedzieli. W piątek zepsuł mi się samochód, ale mam sąsiadów. Gdybym była sama, ale byli goście których trzeba było odebrać z dołu. Dzięki wielkie Tadeusz Korabik. Dzisiaj nie musiałam iść 7 kilometrów żeby go odebrać i znowu sąsiedzi. Ania. Bo dla n...as w takich miejscach liczy się drugi człowiek, bo nas zima nie zaskakuje. Ci ludzie wiedzą od pokoleń że po jesieni przychodzi zima i zwykle bywa ostro.
- Takie zimy jak teraz bywają, tyle śniegu, to jest nic.
Mówi Bogdan.
Często pytacie mnie jakie mam stosunki z "miejscowymi" Oni są tu od pokoleń, ja "miastowa". Za każdym razem cieszę się że możecie sami odpowiedzieć sobie na to pytanie. Widocznie mam niesamowite szczęście...kolejność odśnieżania dowolna, jednak zwykle idę do koziarni, później do kur aa..zapomniałabym jeszcze trza przynieść drwa i napalić tu i ówdzie. Kolejność odśnieżania dowolna...moi Drogowcy też zaspali.
Dzisiejszy ranek skłamałbym gdybym powiedziała że jest pięknie. Otworzyłam oczy i tak jeszcze na granicy "snu i jawy" wstaje dzień, czuję ciepło Bekona .Z dołu słyszę popiskiwanie Słoniny. Waldek jak zwykle czeka na swoje śniadanie. Wstaje bo te dźwięki pobudzają mnie do działania. Bo budzi się kolejny dzień. Wstaję i nie będę Wam tu wmawiać że jest pięknie i sielankowo, nie jest. Za oknem ledwie świt, takie czerwone smugi znad Kotonia. To słońce. Lubię obserwować jak wschodzi, wtedy niebo przybiera niesamowite odcienie czerwieni, burgundu i żółci. Bywa że niebo jest szare szarością poranka. Wstaję bo w piecu trzeba napalić, otworzyć kurnik, kozom sypnąć owsa. Wstaję i tak sobie myślę, że to wstawanie ma sens. Każde wstawanie ma sens. Bo życie ma sens. Ważne żebyśmy go znaleźli. Wielu z nas budząc się rano mówi.
- Tak!
Ważne jest żebyście już "pod powiekami" powiedzieli.
- Tak!
Wielu z nas zadaje sobie to pytanie. Ważne żebyśmy mimo upadków, pytań. Ważne żebyśmy znaleźli odpowiedź.  Bo "kto szuka, ten błądzi" czyż nie? Bo kto szuka ten znajduje.

Jak widać mimo zimy na Jaworzynach dzieje się. Powstaje dom. Będę miała sąsiadów, bo tu na Jaworzynach "nic nie dzieje bez przyczyny" i wierzcie lub nie idąc szlakiem zobaczycie że na Jaworzynach ze starych stodół powstają domostwa. Po co szukać nowego... 

 















 
 
 
Jest wiele przysiółków w Zawadce. Znam je na pamięć. Te ścieżki wydeptane przez "bukowiec" znaczone białą farbą przez Kardasia żeby mógł trafić do chałupy. Wiele, ale jeden z nich ostał się niezeszpecony domami z kolumnami, kolejnymi wytworami dzisiejszej architektury. Pękalówka. Kilka lat temu zachwycałam się tym miejscem, widokami. Te łąki pełne rumianków...
Jaworzyny przybywa nas. Dobrze że idąc drogą wzdłuż kapliczki mijamy kolejne drewniane chaty. Dobrze że nikt nie wpada na pomysł wybudowania tu dworku z kolumnami. Dobrze że Jaworzyny stają się miejscem naszych przodków. Tu na Jaworzynach jeden może liczyć na drugiego, nie ważne czy jesteś "miastowy". Jaworzyny. Idąc kolejno rolami. Bożenka, ja, Igor i Paulina, Maja i Paweł, Tereska, Ewa i Darek, Maciek i Gosia, Artur i Basia, Hania i Mietek, Basia i Bogdan, Mirela i Marek, a i jeszcze Tomek i Jego Rodzina na końcu wsi. Tu na Jaworzynach miejscowych jest niewielu, ale wszyscy poczuwają się do bycia miejscowymi. Jaworzyny, tu pójdziecie do Śmietanów wypijecie kubek mleka tudzież herbaty, tu pogadacie, zjecie kawałek ciasta. Jaworzyny po prostu.
Ania Ty wiesz..dziękuję...
 
\jola


12 komentarzy:

  1. Tego dzisiaj brak właśnie, coraz bardziej brak... drugiego przychylnego, pomocnego człowieka, dobrego sąsiada, który dopilnuje, pomoże, a nie puści w skarpetkach, nie wywlecze ci narąbanego drewna z drewutni pod osłoną nocy. Bez fałszu, bez utyskiwania. Jak dobrze, że są jeszcze takie miejsca. Przepiękne zdjęcia, a te przez zaśnieżoną szybkę robione - mistrzostwo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są, najważniejsze, że są tacy Ludzie

      Usuń
  2. Najważniejsze żeby mieć rano po co wstawać, widzieć w tym sens... A jak ma nie być sensu, jeśli mieszka się w takiej ładnej okolicy, ma się tyle wspaniałych zwierząt, które czekają na swoją panią aż im coś dobrego przyniesie. U nas też codziennie czeka taka gromadka :)
    A zimą i sikorki potrafią z niecierpliwością zaglądać do kuchennego okna...
    Piękne zdjęcia, rzeczywiście to zrobione przez zaśnieżone okno jest najładniejsze, takie ciepłe...

    Pozdrawiam cieplutko - Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekają, ale są dni..skłamałabym gdybym powiedziała że nie ma, są takie dni szczególnie zimą. Odśnieżyłaś wieczorem, a rankiem...

      Usuń
  3. Jak fajnie, miło. Piszesz tak ciekawie, że wszystko takie normalne, że trzeba odśnieżyć, dać jeść zwierzakom... Sporo śniegu tam w tych Jaworzynach . U mnie nad morzem ani trochę. Dziś odwilż +5 st.C. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalne. Nauczyłam się tego przez te lata, chociaż czasami też narzekam. Normalne że jak wieczorem pada rano trzeba zacząć dzień od odśnieżania. Normalne w takich miejscach. Trzeba sobie tylko odpowiedzieć na pytanie czy chcemy witać świt w polarze i wełnianych skarpetach.

      Usuń
  4. Ach, i zdjęcia piękne !!! A zwłaszcza te przez okno.

    OdpowiedzUsuń
  5. Troszkę Ci zazdroszczę tego odśnieżania... u nas zima zasmarkana, wiująca - u Ciebie urocza jak z bajki ;)
    Dobry, życzliwy sąsiad to skarb. I ja mam to szczęście mieć takich. Niech Ci się wiedzie, Jolinko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. U Ciebie zima zawsze piekna! tego Ci zazdroszcze...takich widokow i takiego otoczenia takze. No i sasiadow wspanialych, jestes osoba uprzywilejowana ..tak mysle..sciskam

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie jest. Pewnie, że nielekko, ale pięknie. U nas pada i topnieje, i zamarza, to co już płynie. Nie da się chodzić. Choć my tu na nizinie, ale sąsiadów dobrych mamy. Gdybym tak zaczęła, tu herbata, tam kawa, tam ciasto, nie nie wróciłabym do wieczora. Trzymaj się Jolinko.

    P.S.
    Wiem od Ewy N., że się spotkacie. Jeszcze trzy dni temu sądziłam, że może i mnie się uda, ale teraz z jagniątkiem w domu na butelce, to szans nie mam. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas śniegu jak na lekarstwo. Bardzo lubię takie stare domy z duszą lub przerabiane z innych budynków, dostające drugie życie :) Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń